wtorek, 20 czerwca 2017

Znowu świetliki / Lightning bugs again

To był intensywny weekend! "Wróciły" do mnie świetliki.
Myślałam, że tak szybko to nie nastąpi, no ale jest zapotrzebowanie, więc "trzasnęłam" 40 świetlików w czasie weekendu (jeszcze je kończę).

It was very, very busy weekend. The lightning bugs came back to me.
I had to make 40 of them (I'm still finishing them).


I trzeba tu powiedzieć, że zrobienie 40 świetlikowych ciałek to jest nic w porównaniu z tym, że trzeba do nich zrobić 80!!!! skrzydełek i 80!!! czułków. Tak więc na przykład sobotni wieczór spędziliśmy z małżonkiem na wypychaniu czułek i oglądaniu w tzw. między czasie nowego sezonu Twin Peaks (jestem w lekkim szoku po obejrzeniu trzech pierwszych odcinków - pan reżyser poleciał po bandzie ). Niedziela została przeznaczona na skrzydełka :).

I would like to say that making 40 lightning bugs's bodies is nothing compared to fact that you have to make 80 wings and 80 antennaes for them. For example, all Saturday evening me and my husband were making antennaes - in the meantime we were watching new season of Twin Peaks (it's very strange 😉). On Sunday we were making wings :).



A poniedziałek był dniem wypychania :). Pomagała teściowa i dzieci - dzięki wielkie!

And Monday was stuffing day. In this work helped me my children and mother-in-law - thanks!

Do tego doszło zamówienie specjalne: świetlik gigant. Oczywiście nie mogłam go zrobić z dwóch kawałków jak "maluchy" tylko pomyślałam, że musi być specjalny i taki "mój" trochę, więc nie obyło się bez zszywania kawałków tkanin :).

And I had to make one special, giant lightning bug. I could make it like others - stitch two parts of body, but I tought that he must be very special and "mine" so lower part of his body was made from scraps of fabrics :).





Efekt końcowy:

The final result:

Jeszcze bez buzi

Już z buzią
A to wszystko dla Świetlikowa :). Dochód ze sprzedaży świetlików przekazywany jest na Hospicjum dla Dzieci w Tychach.

That's all for Świetlikowo :). Income from the sale of lightning bugs is transferred to the Hospice for Children in Tychy.

wtorek, 13 czerwca 2017

New project

Z niecierpliwością wyczekuję końca roku szkolnego. Mam nadzieję, że wraz z nim skończy się ta cała bieganina: szkoła, przedszkole, popis jeden, popis drugi, zebrania ......
Zaczynam coś szyć i w połowie zostawiam, bo nie ma czasu żeby skończyć, bo jest coś ważniejszego do zrobienia, z dzieckiem trzeba gdzieś pojechać... Tak właśnie było w zeszłym tygodniu. Wymyśliłam sobie narzutę do szycia i w ciągu dwóch dni pozszywałam ją, poskładałam i zaczęłam pikować. Doszłam z pikowaniem do połowy i stanęłam :(.
I nie zanosi się żebym prędko wróciła do tego projektu. Przynajmniej nie dziś :(.

I'm waiting for the end of the school year. I hope that all this bustle:school, kindergarten, shows, meetings will finish at last. I'm starting to sew something and I can't finish it because different things are more important, I have to go somewhere with child....
Last week I've started to sew new quilt. During two days I stitched fabrics, made "sandwich" and even made some quilting lines. And I stopped :(.
And I don't know when I'll start quilting again :(.










środa, 24 maja 2017

Świetliki


Wiem, dawno mnie tutaj nie było (prawie miesiąc!), ale dużo się działo w ostatnim czasie i prawdę powiedziawszy nie miałam już sił wieczorami siadać do komputera (a tylko wtedy mogę coś naskrobać).
Ostatnie dwa, trzy tygodnie upłynęły mi głównie na przygotowywaniu świetlików. Prawdę powiedziawszy wszystko zaczęło się jakieś dwa miesiące temu kiedy Kasia zwróciła się do mnie z pytaniem czy miałabym ochotę zaprojektować i uszyć świetlika-zabawkę, bo ........

....... może od początku. Moja dobra koleżanka parę miesięcy temu zaczęła współpracować z Fundacją Śląskie Hospicjum Dla Dzieci, która postanowiła wybudować w Tychach Hospicjum dla Nieuleczalnie Chorych Dzieci. Fajny pomysł - wiadomo, ale na takie przedsięwzięcie potrzebne są fundusze. Ooooogromne fundusze. Jednym z pomysłów było zrobienie kalendarza, na którego stronicach można by było oglądać sławne persony 😉. I tutaj pojawiam się ja, a w zasadzie moje świetliki, bo każda z tych sławnych osób miała otrzymywać w podzięce właśnie świetlika.

Zdjęcie wykonane przez Dorotę Koperską


Początkowo szyłam dwa, trzy świetliki tygodniowo. Łącznie jakieś 18 sztuk się tego nazbierało. Ale jak już myślałam, że koniec z szyciem świetlików powstał pomysł koncertu charytatywnego na rzecz Hospicjum i uszycie większej ilości robaków. I tak przez ostatnie dwa, trzy tygodnie rysowałam, wycinałam, zszywałam, wypychałam i znowu zszywałam 33 świetliki.
Najgorszym etapem produkcji było wywijanie na prawą stronę i wypychanie 66 sztuk czułek 😓.


A potem jeszcze 66 skrzydełek.....






.... i z górki.


Układanie,


zszywanie,


dopasowywanie (to mój syn),


i gotowe. No prawie, bo przecież trzeba je było jeszcze wypchać. Ale od czego ma się przyjaciół, ich dzieci i teściową :))))). Poszło szybciutko (dziękuję!!!!).




Potem pół niedzieli ręcznego zaszywania, malowanie buziek (to już Kasia) i gotowe!






Świetliki są gotowe na jutrzejszy dzisiejszy koncert w bielskiej Szkole Muzycznej. Mam nadzieję, że wszystkie robaki znajdą nowych właścicieli, a ja choć trochę przyczynię się do zasilenia konta Fundacji :)).
A gdyby ktoś chciał więcej poczytać o Świetlikowie to zapraszam tutaj:

https://www.facebook.com/wybudujmyswietlikowo

http://swietlikowo.pl/

Dobrej nocy.

środa, 26 kwietnia 2017

Yellow quilt

Poszłam za ciosem i w poniedziałek skończyłam drugi quilt! I nawet udało mi się zrobić zdjęcia - wstrzeliłam się w ten jeden słoneczny dzień jaki ostatnio mieliśmy.
Z szyciem tego quiltu była dziwna historia i szyjąc go wcale nie byłam przekonana, że będzie ok.
Zaczęło się od tego, że koleżanka zamówiła narzutę do pokoju dziecka. Mam z nią zawsze trochę pod górkę, bo dostaję bardzo szczątkowe informacje co do preferowanych kolorów, kształtów itp. (dokładnie to wiem tylko jakie są wymiary zamawianych rzeczy ). Daje to co prawda dużą swobodę, ale też spory stres czy na pewno wykonana rzecz się spodoba :).
Ale chyba nie jest tak źle, bo już sporo rzeczy uszyłam do jej domu i ciągle coś szyję.
Wracając jednak do zamówionej narzuty to postanowiłam "pójść w kwiatki". Wiem, że koleżanka lubi takie wzorki, a poza tym wiosna jest (choć nie widać tego za oknem:deszcz i 5 stopni - brrr).
Koleżanka lubi też trójkąty, więc....




Wybrałam zielenie, róże, fiolety, bo to miał być quilt dla dziewczynki, a poza tym te kolory wydawały mi się mocno wiosenne (a taki quilt postanowiłam zrobić - wiosenny). W głowie też mi się uroiło, że tło będzie żółte, więc taki zestaw był wg mnie ok.



Jak już pozszywałam trójkąty zaczęłam mocno wątpić czy moja koncepcja jest słuszna. Jeszcze znając preferencje koleżanki stwierdziłam, że to nie będzie quilt dla niej 😕. Do niej pojechała ta narzuta - klik.
Ale, że materiał był już kupiony postanowiłam dokończyć to co zaczęłam - choć mocno byłam nieprzekonana do tego co robię. Całość pikowałam wielokolorowymi nićmi Aurifil, które można kupić w CraftFabric i b-craft.


Niestety oczekiwany przeze mnie efekt nie jest w ogóle widoczny :(. Trzeba się mocno przypatrzeć żeby zauważyć, że kolor linii pikowania się zmienia. Ale kto nie próbuje ten nie wie :).







Pomęczyłam się jeszcze z przyszywaniem lamówki (nie znoszę tego robić!) i voila!
Quilt gotowy.










Quilt jest na sprzedaż. Jego wymiary to 188x133 cm. Jakby ktoś był zainteresowany to proszę o kontakt mailowy :). Na pewno "wrzucę" go do sklepu tylko nie wiem kiedy :)

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Prosty quilt / Easy quilt

Ubiegły tydzień nie rozpieszczał nas pogodą. Śnieg i mróz końcem kwietnia to nie jest nic fajnego. 
Poza tym dziwnie wyglądają kiście kwiatów na drzewach oblepione śniegiem.

The weather during last week was terrible. Snow and frozen at the end of April isn't nice. Besides snow on flowers looks very strange.





Ale pomimo takiej kiepskiej aury udało mi się dokończyć jedną narzutę a drugą zacząć pikować 👍!

But in spite of bad weather I finished one quilt and I've started to quilt another.









 Szyjąc tą narzutę chciałam przetestować stopkę do wolnego pikowania na mojej maszynie przemysłowej Juki. Niestety nie byłam w stanie obniżyć ząbków transportera, bo ktoś tak mocno dokręcił śrubkę 😭😠😉. No, ale od czego ma się maszynę do zadań specjalnych?! Janome dała radę!!

I wanted to try free motion quilting on my Juki's machine but I couldn't lowered the feed dog - somebody tighten a screw very hard 😭😠😉. But I have my Janome's machine! Machine for special tasks!